• Wpisów:256
  • Średnio co: 12 dni
  • Ostatni wpis:6 lata temu, 00:04
  • Licznik odwiedzin:6 547 / 3155 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Właśnie dotknęło mnie przeświadczenie, że coś za dobrze idą mi zakupy przez internet.. Mój zakupoholizm przeniósł się na sferę domową...

To chyba niedobrze, biorąc pod uwagę brak dochodów.
 

 
Dziś od rana przychodzą prezenty. Czuję się jak na św. Mikołaja.

1. Pan kurier domofonem obudził mnie z interesującego snu o pobycie w Galerii Krakowskiej (taaa..wiem..nawet we śnie zakupoholizm) i przyniósł stepper. Już sobie poćwiczyłam, fajne cacuszko. Czas na odzyskanie formy po ciężkiej zimie.

2. Pan z poczty polskiej przyniósł mi zamówione ksiązki(To oni przynoszą do domu? Zawsze spotykało mnie awizo, jednak jest kryzys!).
MV Llosa mrr.. już się nie mogę doczekać. Zamierzam pochłonąć całą jego wyuzdaną i erotyczną twórczość.. Oczywiście tylko i wyłącznie dlatego by poszerzać swoje horyzonty kulturalne.

A plan na dziś? Sprzątanie komputera i przenosiny na nowy dysk. Oh joy..
 

 
Biję się z myślami jakiej pracy(branży) szukać żeby spełnić swoje oczekiwania i marzenia.
Do tego jeszcze czytam Coelho "Pielgrzyma". I oprócz tego, że nabrałam ochoty na pieszą wędrówkę po bezkresach Hiszpanii (kraje i kultura śródziemnomorska zawsze mocno mnie ciągnęły) to oczywiście jak to Coelho książka daje dużo do myślenia. Pomijam aspekty zakonu RAM, ale samo poszukiwanie siebie i celu w życiu, prowadzenie Dobrej Walki.
Dużo ostatnio myślę..

A poza tym wciąż myślę jak to zrobić żeby urządzić tani ślub bez wesela? Może jednak ucieczka w tropiki?
 

 
Baby sitting poszło gładko. Wręcz bardzo dobrze. Może to już instynkt macierzyński? Mogłabym już mieć taką małą księżniczkę.

Niedziela leniwa..Tylko Kubica 13sty.


 

 
Dopadł mnie wczoraj istnie wisielczy nastrój. Gryzłam każdego kto się nawinął..
Nienawidzę moich PMSów..
Cholera..

Dziś baby sitting. So far so good.
 

 
Oh joy.. zwrócą mi 97zł podatku.. Oh joy..
 

 
Rzuciłam okiem znowu na jakiś wpis z jadłospisem kolejnej zrzucającej zbędne kg dziewczyny (widniała tam głównie woda, jabłko i kromeczka Wasy i 3 godziny biegania)
Zastanowiłam się nad swoją dietą "poświąteczną":
Rano: sałatka owocowa, herbata i kubek wody.
Południe: ciasto drożdzowe i kawa
Popołudnie: obiad - mięsko i ziemniaki
Wieczór: Resztki ciasta poświątecznego.
Ruch na spalenie kalorii: Namiętny seks wieczorem.

Czy to zdrowa dieta?
 

 
Za oknem trochę ciemno. Zbiera się na deszcz. To w związku z tym, że pogoda sprzyja to może zabiorę się w końcu za te PITy.. Najbardziej nudna czynność roku.

Postanowiłam też wziąć się za siebie (zresztą jak codziennie), ale tak już bardziej.
Trzeba w końcu zacząć dbać o swój sukces nowoczesnej kobiety.
 

 
Chciałam iść w sobotę na kurs rysowania mangi, ale zapomniałam, że mam wtedy baby sitting.. A niech to pech..

Ale za to na pocieszenie znalazłam zajebisty konkurs, w którym można wygrać bilety na F1 do Monako! Oby tylko można było wygrać 2 bilety! Excited!
 

 
przyszła przesyłeczka z okularami i spodnicą. Robię się fanką Vintage.

Siedzenie mnie boli troszkę od wczorajszych rowerów. Ale mięśnie na razie bez zakwasów - Go me!
 

 
I'm so screwed..
Dostaje namiar na pracę po znajomości.. No idealna sytuacja w dzisiejszych czasach kryzysu. I co? Pierwsza opinia z jaką się spotykam od byłego pracownika tej firmy brzmi: "Właściciel jest niewypłacalny."

Ja to mam szczęście do wynajdywania najdziwniejszych firm.. pfff...
 

 
Niby przelewy internetowe, niby brak kolejek na pocztach..ale i tak NIENAWIDZĘ płacić rachunków..
Ale z drugiej strony.. Kto lubi?

Ps. Połaziłam trochę po pingerze i takie moje spostrzeżenie..70% wpisów to dziewczyny, które chcą schudnąć od 5 do 15kg i wyżej.. Wstawiając za przykłady wymarzonego wyglądu anorektyczne modelki albo gwiazdy typu Nicole Richtie..

Dziewczyny.. to jest PHOTOSHOP!

Popkultura jest złaaaa...
  • awatar mru: true, true...
  • awatar carm: tak, tak, z pingera powoli robi się miejsce spotkań anorektyczek i tych, które aspirują do tego miana.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dziś mija 4 lata. 4 lata najwspanialszego uczucia w moim życiu. Miłości do R.
Wzdycham i przypominam sobie te chwile 4 lata temu. Na tej samej kanapie. I te motylki w brzuchu. I trochę niepewności.
Pierwsze kroki w miłości zawsze są takie ekscytujące.

Wieczór jest dla nas i tylko dla nas. Z domu towarzystwa się nie pozbędziemy więc..Zastanawiam się czy wynajęcie pokoju hotelowego na godziny jest drogie?
Ktoś wie?

Kocham mojego Dulcymonka!
  • awatar galiczka: igły w tyłku też ;P
  • awatar Gość: do lasu- las masz za darmo hehe
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jem, świętuję, jem, spaceruje, jem. Czyli Wielkanoc z rodziną. No time for net. Do zobaczenia po świętach
 

 
Piekę, sprzątam, kupuję świątecznie... No time..
 

 
Wrócił jednak.. Trochę porozmawialiśmy. Trochę wyjaśniliśmy.
Jestem pełna nadziei, że będzie lepiej. Będę się starać.
 

 
Jak duże może być łóżko bez Niego?
Duże..
Od jakiś 3 tygodni, a właściwie od momentu jak opadły emocje "porzymskie" nie możemy się dogadać..
Nie to że się kłócimy..Tylko.. nawet nie wiem jak to nazwać.. Obrażamy? Sprzeczamy? O głupoty? Cholera wie o co..
Czy to mój stres? Jego stres? Nasz wspólny?
Jest kilka dni dobrze, a potem znowu impas. Ciche godziny - pogodzenie - pół godziny miłości - kilka nieopatrznych słów - ciche godziny. I tak w kółko.

Dziś zaproponowałam, że może wieczór off pomoże. Napisał, że w domu tłok i nie ma gdzie nocować. Ale jest po 24 i dalej Go nie ma.
Trochę się martwię czy coś się nie stało (typowo kobieca panika), ale raczej po prostu znalazł miejsce do spania.
A u mnie? Nawet kot miauczy żałośnie.
Ja też się tak czuje.

Get a grip woman!
 

 
Z roweru nic nie wyszło.. Po powrocie Serducha z uczelni zjedliśmy obiadek i zajęliśmy się..innymi czynnościami niż jeżdżenie na rowerze. I myślę, że przyjemniejszymi..
Niemniej, biorąc pod uwagę postanowienie zadbania o kondycje, wieczorem czułam równie dobrze spalone kalorie co po domniemanym jeżdżeniu rowerowym..
Wniosek? Po co komu rower skoro mam mężczyznę..

Niedziela minęła zaś pochmurnie.. nie przez pogodę, a przez nastrój jakoś oboje nie w sosie byliśmy. Więc lepiej zapomnieć o tym dniu.

A dziś? Od rana same sensacje..
Trzęsienie ziemi, odwołany lot mamy - to włoskie atrakcje turystyczne..
Na szczęście w ogólnym rozrachunku wszystko dobrze się pokończyło.
A rodzicielka zamiast dziś zjeżdża do domu jutro.
To chyba na tą okoliczność posprzątam.. W końcu moja własna wersja Perfekcyjnej Pani Domu wraca.. uff..
 

 
Wypożyczyć rower! Tak to jest to!

Piękna pogoda, lato tak właściwie (gdzie po drodze zgubiła się wiosna proszę nie pytać), należy więc zabrać się za swoją słabą kondycję. Co w moim wypadku jest zawsze problemem, gdyż wrodzony leń, który siedzi sobie na ramieniu moim i szepcze "To może jednak posiedzisz sobie jeszcze trochę na wygodnej kanapie?" jest bardzo skuteczny w swoim działaniu.

Patrząc jednak dziś przez okno na dziewczynkę, która śmigała sobie na rolkach i wzdychając czemu nie mam roweru (niestety problem mieszkania w bloku i braku miejsca na przechowywanie tego urządzenia jest bolesny) nagle mnie olśniło... W mieście ruszył jesienią program Bikeone (wypożyczalnia rowerów bezobsługowa) i rozsiany jest po całym mieście. To czemu by nie skorzystać.

Korzystając, więc z żaróweczki nad mą głową zarejestrowałam się w programie. Czekam teraz tylko na Serducho jak wróci z uczelni i pośmigamy.

Mrrr uwielbiam ciepełko.
  • awatar poRnolxXx: Ooo... jak cieplutko to ja tez musze popracowac nad kondycja... Moze na drozce rowerowej pobiegam... Przyda mi sie zrzucic tez pare kg, chociarz nie mam problemow z waga... Ooo..len... znam to to tez moja strona ;D Hii pOzdRp... =*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Wbrew zapowiedziom i pozorom nie był to taki zły dzień.
Trochę pożytecznych rzeczy zrobiłam, z moim
Serduchem R. zrobiliśmy szybki obiadek w stylu włoskim (kocham zakupy w Almie - kilka dobrych składników i jedzonko wyborne).
Potem jeszcze wizyta u rodzinki.
A no i ciekawe wieści przez cały dzień - a co one znaczą i co przyniosą dalej? Time will tell..

Tak mi się refleksja nasunęła.. Czemu Polacy jedzą tylko schabowy? Komunizm był zły.. Zabił tak wspaniałą kuchnie staropolską.. Wiem uogólniam. Ale na plus jest to, że teraz chociaż elastyczni jesteśmy i próbujemy różnych nowych doznań smakowych.
Ale moim faworytem i tak zostanie.. kuchnia italiana.

No nic..spanko..
I zabrał ją w dal w krainę snu i rozkoszy..
 

 
Dochodzę do wniosku, że za dużo wolnego czasu też nie można mieć. BO na wymyślaniu co z tym czasem można zrobić schodzi jego większość..

Do przemyślenia.
 

 
Czy Wy też tak czasem macie, że dopada Was uczucie, że coś mieliście zrobić, ale nie pamiętacie co?
Właśnie tak mam.. Ale to przez to, że rodzicielka zostawiła za dużo zadań na głowie przed wyjazdem i za mało dni na ich wypełnienie.

I jeszcze wciąż mi się marzy małe przyjęcie zaręczynowe, gdzie wszyscy będą wzdychać nad moim pięknym pierścionkiem.

A weekend ma tylko dwa dni..

Ps. Pod prysznicem nie znalazłam niestety idei na dalsze życie zawodowe kobiety sukcesu.. Choć czy kobieta sukcesu jest nią jeśli pracy nie ma?
No ale nic.. czytam "europejskie gazety" to podbuduję własne ego.
Dobranoc
 

 
Mężczyzna w pracy.. a Kobieta przy..garach? Nie, przy laptopie. Jak zwykle.
Chyba jednak chciałam żeby mnie przyjęli.. Pozyskałabym masę klientów.. Ta kogo ja oszukuję.

No nic.. Idę jednak pod ten prysznic. Może znajdę tam pomysł na dalsze życie zawodowe kobiety sukcesu?
 

 
Lets gettin started..

Założyłam..po co? Pocą to się nogi nocą.

To idę wziąć prysznic.. chyba czasem warto?